Archiwum dla lipiec, 2008

slowmotion

Posted in dupresje on lipiec 8, 2008 by templeundarch

heh no i tak
ostatnie książki do kolekcji z Massolitu poszły dopiero dzisiaj, czyli jeszcze trochę sobie poczekam; wybrałyśmy tapety…w sklepie jeszcze mi sie podobały, w domu już gorzej
katastrofa z pełnia, pmsem czy tam coś tam. zwał jak zwał.
generalnie dupresja: okresowa, domowa, osobista, remontowa
ostatnie kilka dni pod znakiem “droga redakcjo moj facet mnie wku*wia, co robić?”
jeśli mężczyźni pisaliby odpowiedzi na takie pytania brzmiały by pewnie w stylu ostatnio popularnego dowcipu:
“Droga Kasiu:
Mój mąż spędza mnóstwo czasu z kolegami.
To naturalne i zdrowe zachowanie. Mężczyzna jest myśliwym, musi ciągle udowadniać swą wartość i porównywać się z innymi mężczyznami. Noc spędzona na uganianiu się za młodymi i samotnymi dziewczynami jest świetnym sposobem na odreagowanie stresu. Pamiętaj, że nic tak nie cementuje związku, jak mężczyzna po za domem przez dzień czy dwa (to także świetna okazja na posprzątanie domu)! Zobacz jak szczęśliwy jest Twój mąż, gdy wraca do domowego zacisza. To najlepsza chwila na oralne zaspokojenie go i przygotowanie smacznego posiłku.”
to taka mała dygresja

i znów chodzę spać o 4 nad ranem, ta… wakacje :P

jutro będę nie do życia, probowałam już 2 dzień z rzędu stworzyć cv i list motywacyjny na stanowisko tłumacz gier komputerowych. heh może uda mi sie to jutro wysłać, nie będę sobie przynajmniej wyrzucała, że nie spróbowałam i na tym pewnie sie skończy jak to zawsze ze sprawami na których mi bardziej zależy
to name only a few: pamiętna wycieczka do zoo, Woodstock po maturze, koncert Typeów etc heh
więc wypatruje klęski wszelkich podjętych działań i przedsięwzięć

byliśmy dzisiaj u państwa S.-ów to właściwie można zaliczyć jako + dzisiejszego dnia, chociaż nie miałam ochoty zupełnie mam ludziowstręt w takie dni. ale! co należy odnotować nawet nie załapałam tradycyjnego schiza, to chyba znak, że mi przechodzi, albo, że rezygnacja zadomowiła się na dłużej hmm bądź to znak że juz sama siebie mam dość, optymistycznym tym akcentem czas zakończyć, bo słychać już że ptaki zaczynają się wydzierać za oknem
guten nacht

that reminds me…

Posted in made my day (: tagi , , , on lipiec 6, 2008 by templeundarch

wow pierwszy raz widzę jak mówi, zawsze w głowie tylko nieruchomy obraz no i prosze
Cautionary Tales Outtake

szykuje się film :D co przypomniało mi, że dostałam dzisiaj newsa od A. że gdzieś w Buenos Aires odnaleziono brakujące fragmenty Metropolis Langa, czyli kiedyś poznamy całość
więcej tutaj
ahhh.. soo much to wait for (:

szklana góra

Posted in wynurzenia tagi on lipiec 5, 2008 by templeundarch

Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.
Kto zdobędzie szczyt w błękicie
Będzie tym, kto jest na szczycie.
Lecz, choć wielu kusi wejście
Jeden tylko ma tam miejsce.
A, że przecież Góra – Szklana,
Więc dla wielu – niewidzialna.
Nawet tym, co na jej zboczach
Szczyt się nie odbija w oczach.
Skóra Góry gładka, śliska,
Diamentowo jest przejrzysta.
I dopiero krew rozlana
Wskaże gdzie jest szklana ściana.
Więc po śladach cudzej krwi
Wiedzie wąski ślad na szczyt.
Ale nie wie nikt wśród żywych
Czy ten szlak, to szlak prawdziwy.
I niejeden całe życie
Nie wie, że już był na szczycie.

———————————–

właściwie nie wiem dlaczego zaczynam od nowa… pretekstem było chyba to, że potrzebowałam dziennika do opisywania moich wypraw “na drugą stronę”

…ale też chyba potrzeba przypomnienia i zatrzymania momentów kiedy jestem bliżej, kiedy wiem, że moje miejsce jest tu i teraz i nie chce nic zmienać, kiedy jestem wdzięczna za to co jest i za ludzi wokół mnie;

…żeby lepiej dawać sobie rade z chwilami kiedy jestem daleko od tego co aktualnie nazywam swoim celem, może po to także, żeby ustalać co tym celem jest, a co jeszcze tak niedawno było.

zobaczymy na jak długo i na ile to miejsce będzie mi potrzebne