Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.
Kto zdobędzie szczyt w błękicie
Będzie tym, kto jest na szczycie.
Lecz, choć wielu kusi wejście
Jeden tylko ma tam miejsce.
A, że przecież Góra – Szklana,
Więc dla wielu – niewidzialna.
Nawet tym, co na jej zboczach
Szczyt się nie odbija w oczach.
Skóra Góry gładka, śliska,
Diamentowo jest przejrzysta.
I dopiero krew rozlana
Wskaże gdzie jest szklana ściana.
Więc po śladach cudzej krwi
Wiedzie wąski ślad na szczyt.
Ale nie wie nikt wśród żywych
Czy ten szlak, to szlak prawdziwy.
I niejeden całe życie
Nie wie, że już był na szczycie.
———————————–
właściwie nie wiem dlaczego zaczynam od nowa… pretekstem było chyba to, że potrzebowałam dziennika do opisywania moich wypraw “na drugą stronę”
…ale też chyba potrzeba przypomnienia i zatrzymania momentów kiedy jestem bliżej, kiedy wiem, że moje miejsce jest tu i teraz i nie chce nic zmienać, kiedy jestem wdzięczna za to co jest i za ludzi wokół mnie;
…żeby lepiej dawać sobie rade z chwilami kiedy jestem daleko od tego co aktualnie nazywam swoim celem, może po to także, żeby ustalać co tym celem jest, a co jeszcze tak niedawno było.
zobaczymy na jak długo i na ile to miejsce będzie mi potrzebne